Jak czyścić mocno przypalony garnek

 

 
 Jak ktoś nie dysponuje wiertarki może to samo dokonać ręcznie za pomocą wełny stalowej grubość 2, 0, 00. Jednakże w wypadku czyszczenia ręcznego musimy liczyć się z tym, że poświęcimy masę czasu i w żadnym razie nie uzyskamy tak cudownego rezultatu jak w przypadku polerowania maszynowego.
Czołem
W aktualnych czasach kucharzenie staje się co moment prostsze, a to za sprawą gigantycznego i powszechnego dostępu do wszystkiego, co przydatne w tym zawodzie, i nie mam na myśli tylko przepisów w sieci. Półki w marketach uginają się od rozlicznego gatunku sprzętu AGD, marynat, noży, książek kucharskich i przepięknych garów ze stali kwasoodpornej. 
 
Każdemu z nas, sporadycznie zdarza się przypalić tego rodzaju garnek, albo raczej to, co w garze. O ile jest to delikatne przypalenie trwające chwilę, to można wywalić przypaloną zawartość wlać wrzątkugorącej wody} z płynem czy solą, odczekać paręnaście minut i wymyć szczotką z tworzywa. W większości wypadków taki operacja się udaje i w najlepszym przypadku nie zostają żadne ślady na dnie garnka. Gorzej, jeśli spalimy potrawę tak, że na dnie garnka będzie gruba zwęglona powłoka, a w kuchni widzialność zmaleje jak w gęstej mgle, co w owym czasie robić? Kuchnię da się przewietrzyć a gar szkoda wywalić.
 
Postaram się napisać, co w takiej sytuacji najlepiej zrobić. Musimy przygotować: szpachelkę, wiertarkę z regulacją obrotów, krążek elastyczny na rzep, włókninę polerską ziarno 60, 120, 240, ściernicę trzpieniową z włókniny ziarno 60, 240 i ewentualnie włókninę stalową o numerze 2, 0 i  00. https://domtechniczny24.pl/arkusze-w%C5%82%C3%B3kniny.html
 
Najistotniejsze to zaczekać, aż garnek wystygnie, wówczas zalać niedużą częścią wody z solą (pod żadnym pozorem nie wlewać wody do gorącego garnka, albowiem można zdeformować dno). Dobrze jest go przenieść na balkon, tak aby nieprzyjemny aromat nie roznosił się po domu. Później małą szpachelką usunąć spalone części, tak, aby nie było większych kawałeczków przylegających do spodu garnka, to czasami trwa, jednak dobrze jest uzbroić się w cierpliwość i sumiennie wyczyścić dno. Po tym etapie przemywamy gar i osuszamy go, wolno lekko podgrzać nad gazem, jednakże bez pośpiechu. Montujemy na maszynę dysk z rzepem i montujemy do niego włókninę 60, obroty nastawiamy na plus minus 750obr/min. I czyścimy nieznacznie dociskając spód garnka. Trzeba baczyć, aby nie ocierać gumą o boki garnka. Po paru minutach garnek, jego dno powinien już być w miarę czysty, trzeba wówczas przetrzeć go suchą ścierką i sprawdzić czy nie zostały gdzieś przebarwienia, jeżeli tak to operację ponowić. Jeżeli dno będzie już ładny wymieniamy włókninę na 120, później 240 i powtarzamy za każdym razem operację, ale trochę krócej. Po wyczyszczeniu dno powinno mieć satynową powierzchnię bez zauważalnych głębszych rys. Kolejny etap to czyszczenie brzegów garnka i tu robimy analogicznie jak przedtem. Najpierw zakładamy na maszynę ściernicę trzpieniową z włókniny o ziarnie 60, potem drobniejszą 120 lub 240. Po wyczyszczeniu brzegów gar winien być jak nowy. Jeżeli gar był w środku polerowany to można jeszcze wykończyć go pastą woskową i filcem. 
 
 Jak ktoś nie dysponuje wiertarki może to samo dokonać ręcznie za pomocą wełny stalowej grubość 2, 0, 00. Jednakże w wypadku czyszczenia ręcznego musimy liczyć się z tym, że poświęcimy masę czasu i w żadnym razie nie uzyskamy tak cudownego rezultatu jak w przypadku polerowania maszynowego.
 

Napęd do maszynki do mielenia mięsa

Napęd do maszynki 22 i mieszarki do farszu.
Ostatnio przerabiałem pół świniaka, sam zupełnie bez niczyjej pomocy. Po zmieleniu 25kg mięsa na kiełbasy w jeden dzień, w tym 4 kg dokupionej pręgi wołowej na sitku 2,5mm nie czułem zupełnie rąk - czas na napęd.
W ręce wpadła mi skrzynka przekładniowa, ślimakowa z silnikiem na 230V, obroty wyjściowe 36/min.
Na start wytoczyłem tulejkę do maszynki, bo oryginalna wytarła się i mięso zaczynało wylatywać koło rączki.
Na tokarce przetoczyłem ślimak i dorobiłem, przedłużkę z zębatką, będzie zdejmowana, kiedy maszynkę będzie trzeba wymyć. Klinowana na zawleczkę.
Mocowanie z płyty OSB i desek, ( co w testach okazało się kompletną porażką, ale o tym później).
Jeszcze osłona na łańcuch i wyłącznik. Po pierwszej próbie okazało się, że taka konstrukcja nie gwarantuje sztywności.
Powstała wersja następna, napęd z przekładni przeniesiony na wałek, zamocowany w obudowie na 2 łożyskach. Zakończenie płetwą, taki zabierak a na ślimaku tuleja z wcięciem na zabierak, będzie można bez trudności wysuwać maszynkę do mycia.
Po pierwszym zastosowaniu stwierdziłem, że łańcuch jest za długi i ma tendencję do przeskakiwania. Umocowanie całości na drewnianej konstrukcji to porażka, wszystko się trzęsie i luzuje.
Trzeba pospawać szkielet, ramę i do niego zamocować napęd. W międzyczasie zaopatrzyłem się w mieszarkę do farszu, to zrobię jedną konstrukcję napędu do mielenia i mieszania.
Do pospawania konstrukcji posłużyła mi spawarka inwerterowa i elektrody niskotopliwe Rutweld 12. Wszystko wyszlifowane i pomalowane. Przy okazji miałem możliwość przetestować cienkie tarcze do cięcia metalu, trzy rodzaje.
Wniosek: cięcie kątowników i prętów tanią tarczą za 2 złote to porażka, więcej kurzu niż efektu. Znacznie lepiej sprawowały się tarcze do metalu 125x1mm Dedra. Są nadzwyczaj żywotne ale tną wolno i zbytnio nagrzewają materiał.  Najlepiej wypadły polskie tarcze do metalu 125x1mm Andre. Rząd zużycia podobny z tarczami Dery, tymczasem szybkość cięcia nieporównanie większa i znacznie mniej nagrzewają materiał. To taka wstawka do kilku linków, co nie znaczy, że nie pisałem prawdy. Wszystkie takie artykuły staram się rzetelnie opisywać na bazie swoich osobistych doświadczeń.
 
Jedyny problem, jaki się pojawił przy montażu mieszarki to było wywiercenie 2 otworów w stopce mieszarki. Nie wiem, z czego zrobili ją chińczycy, ale ta stal nierdzewna, dodatkowo śrutowana jest nadzwyczaj trudna do wiercenia. Wiertło kobaltowe INOX nie dało rady, mimo chłodzenia, wolnych obrotów i dużego nacisku. W ostateczności otwory wypaliłem elektrodą.
 
Do bezproblemowego dźwigania napędu dospawałem uchwyt, który dodatkowo usztywnił ramę. W zależności od potrzeby mocuję maszynkę do mielenia albo mieszarkę wszystko na 2 śruby nierdzewne z podkładkami i nakrętkami. Konstrukcja jest taka, że łatwo jest wszystko rozebrać i co trzeba umyć. Jedyny feler to rozruch przy załadowanej maszynce. Jeżeli wyłączę w momencie jak w ślimaku jest spora ilość mięsa to silnik nie daje rady ruszyć ( pomimo kondensatora). Mam wtedy przygotowane szczypce płaskie, chwytam nimi za zabierak i lekko cofam. Daje to swobodny rozbieg silnikowi.
 
Pierwsza próba za mną. Całość sprawuje się świetnie, zamontuję jeszcze wyłącznik nożny i małą osłonę na łańcuch.
Napęd do maszynki 22 i mieszarki do farszu.
Ostatnio przerabiałem pół świniaka, sam zupełnie bez niczyjej pomocy. Po zmieleniu 25kg mięsa na kiełbasy w jeden dzień, w tym 4 kg dokupionej pręgi wołowej na sitku 2,5mm nie czułem zupełnie rąk - czas na napęd.
W ręce wpadła mi skrzynka przekładniowa, ślimakowa z silnikiem na 230V, obroty wyjściowe 36/min.
Na start wytoczyłem tulejkę do maszynki, bo oryginalna wytarła się i mięso zaczynało wylatywać koło rączki.
Na tokarce przetoczyłem ślimak i dorobiłem, przedłużkę z zębatką, będzie zdejmowana, kiedy maszynkę będzie trzeba wymyć. Klinowana na zawleczkę.
Mocowanie z płyty OSB i desek, ( co w testach okazało się kompletną porażką, ale o tym później).
Jeszcze osłona na łańcuch i wyłącznik. Po pierwszej próbie okazało się, że taka konstrukcja nie gwarantuje sztywności.
Powstała wersja następna, napęd z przekładni przeniesiony na wałek, zamocowany w obudowie na 2 łożyskach. Zakończenie płetwą, taki zabierak a na ślimaku tuleja z wcięciem na zabierak, będzie można bez trudności wysuwać maszynkę do mycia.
Po pierwszym zastosowaniu stwierdziłem, że łańcuch jest za długi i ma tendencję do przeskakiwania. Umocowanie całości na drewnianej konstrukcji to porażka, wszystko się trzęsie i luzuje.
Trzeba pospawać szkielet, ramę i do niego zamocować napęd. W międzyczasie zaopatrzyłem się w mieszarkę do farszu, to zrobię jedną konstrukcję napędu do mielenia i mieszania.
Do pospawania konstrukcji posłużyła mi spawarka inwerterowa i elektrody niskotopliwe Rutweld 12. Wszystko wyszlifowane i pomalowane. Przy okazji miałem możliwość przetestować cienkie tarcze do cięcia metalu, trzy rodzaje.
Wniosek: cięcie kątowników i prętów tanią tarczą za 2 złote to porażka, więcej kurzu niż efektu. Znacznie lepiej sprawowały się tarcze do metalu 125x1mm Dedra. Są nadzwyczaj żywotne ale tną wolno i zbytnio nagrzewają materiał.  Najlepiej wypadły polskie tarcze do metalu 125x1mm Andre. Rząd zużycia podobny z tarczami Dery, tymczasem szybkość cięcia nieporównanie większa i znacznie mniej nagrzewają materiał. To taka wstawka do kilku linków, co nie znaczy, że nie pisałem prawdy. Wszystkie takie artykuły staram się rzetelnie opisywać na bazie swoich osobistych doświadczeń.
 
Jedyny problem, jaki się pojawił przy montażu mieszarki to było wywiercenie 2 otworów w stopce mieszarki. Nie wiem, z czego zrobili ją chińczycy, ale ta stal nierdzewna, dodatkowo śrutowana jest nadzwyczaj trudna do wiercenia. Wiertło kobaltowe INOX nie dało rady, mimo chłodzenia, wolnych obrotów i dużego nacisku. W ostateczności otwory wypaliłem elektrodą.
 
Do bezproblemowego dźwigania napędu dospawałem uchwyt, który dodatkowo usztywnił ramę. W zależności od potrzeby mocuję maszynkę do mielenia albo mieszarkę wszystko na 2 śruby nierdzewne z podkładkami i nakrętkami - jak potrzeba to są do kupienia - https://domtechniczny24.pl/elementy-z%C5%82%C4%85czne-ze-stali-nierdzewnych-a2-a4.html
. Konstrukcja jest taka, że łatwo jest wszystko rozebrać i co trzeba umyć. Jedyny feler to rozruch przy załadowanej maszynce. Jeżeli wyłączę w momencie jak w ślimaku jest spora ilość mięsa to silnik nie daje rady ruszyć ( pomimo kondensatora). Mam wtedy przygotowane szczypce płaskie, chwytam nimi za zabierak i lekko cofam. Daje to swobodny rozbieg silnikowi.
 
Pierwsza próba za mną. Całość sprawuje się świetnie, zamontuję jeszcze wyłącznik nożny i małą osłonę na łańcuch. Ddatkowo zrobiłem mieszarkę i mam jeden napęd a dwa zastosowania:
 
 

 

Witam

Właśnie wróciłem z turnieju w Toszku organizowanym przez ChZG. 
Takie to tło historyczne:
Słuchajcie, słuchajcie, słuchajcie!
Dnia 6 tegoż miesiąca, w piątek, zszedł się wielki orszak ludzi na zamek w wieczór, na tę skalę na Toszku, tam był dornir (turniej) sprawowany pieszo. W którym dorniru był książę Jego Mć sam, a tych było wiele par, każdy z nich po pas we zbroi, a hełm miał każdy, co się zawierał i otwierał, z cudnem pierzem, na zad wiszącym u hełmów. Gdy już tak wszystkim zebranym gościom się ukazali do zamku ruszyli księciu przysięgali. Następnego dnia poczyniono zorganizować łowy, aby księciu uczynić zaszczyty. Gdy po łowach wszyscy na plac przyśli, uczyniono szranki, przez które siekli, że i pierze ze łba leciało, jeden drugiemu nic nie folgując, że blachy odcinali. Gdy się tak po parze wszyscy odprawili, dopiero stanęli wszyscy, każdy swym porządkiem. Jednym razem z nowotku ku sobie szli, przez szranki jeden o drugiego lance łamali, dopieroż zaś do mieczyków, tam się mężnie siekli, a trębacze w bębny, w trąby ogromnie, jak do potrzeby trąbili. Kosztownie ubrani Panowie i Damy wieczerzać o zmroku na zamku zechciali. Zabawom i uciechom oddać się poczeli, końca obyczajom dworskim dać nie chcieli.” 

Wszystkich zainteresowanych dobrą zabawą zapraszamy na kolejny Turniej organizowany na zamku w Toszku. Jeżeli chcecie zobaczyć jakie niespodzianki szykują dla Was organizatorzy i czym może zaskoczyć „HISTORIA” przybywajcie. Czekamy na Was od piątku!!!

Fabuła turnieju:

Ludwik II Brzeski książę sprawujący rządy w Brzegu, Byczynie, Kluczborku i Namysłowie wiedziony pokusą wiecznej chwały udał się roku pańskiego 1404 na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Pojmany przez Saracenów więziony był przez nich dla okupu. Nieszczęsna wieść dotarła do Brzegu dopiero pod koniec roku. Henryk IX (przyrodni brat Ludwika II) w celu odkupienia brata nałożył na mieszkańców Brzegu, a także należących do niego Chojnowa i Oławy dodatkowy podatek. Potrzebna suma 4000 grzywien została zebrana jeszcze w tym samym roku, jednak nie od razu książę odzyskał wolność. W czasie niewoli Ludwika, w księstwie brzeskim rządy sprawował jego brat Henryk IX. 
Rok 1405.
Zebrawszy całą kwotę na okup rok wcześniej na turnieju w Toszku, Henryk IX zaprosił okolicznych możnych ponownie na zamek aby przysięgli mu lojalność. Książę oprócz wspaniałego turnieju postanowił zorganizować polowanie oraz wystawić wspaniałą ucztę na zamku. Nie spodziewał się jednak, że spokój zakłóci pojawienie się niespodziewanych gości.

 

Zaczęło się dawno temu, w roku 2002. Z własnej inicjatywy próbowałem z złomu mosiężnego i brązu  sprzączkę. W tym czasie nie interesowało mnie czy rodzaj jest dawny czy nie, ważna była technika. Pierwsze próby były nieudane, wybuchały, miały masę różnych wad. Parę razy wybuchał mi tygiel, ponieważ mosiądz gwałtownie paruje w temp coś koło tego 1060 stopni, czy jakoś tak. W żadnym razie nie zajmowałem się pomiarem temperatur, bo jednakowoż w średniowieczu odlewnicy też nie mieli aparatury do pomiaru. Wszystko chciałem robić na oko, tak jak w dawnych wiekach. 

I zbudowałem pierwszy piec, szamot i glina, taki sam lecz trochę zmodernizowany stosuję do dzisiaj.
Tygiel na początku szamotowy, teraz stalowy wyłożony masą ogniotrwałą, ale w szamotowym też niekiedy coś odlewam, tylko są niezmiernie kruche t lubią się rozlecieć. Piec opalałem na początku tylko węglem drzewnym, dziś koksem i węglem drzewnym, który jest niezastąpiony, pomimo swej ceny i szybkiego znikaniaJ
Nadmuch elektryczny, nie mam miejsca na miech i pomocnika lub ucznia, który by cały czas pufał i dmuchał. 
Odlewam ze złomu, mam go trochę zapas na kilka ładnych lat. Jest to głównie mosiądz i brąz i kompletnie mi nie przeszkadza mieszanie go, z tym, że większość daję mosiądzu, bo jego mam najwięcej i chcę równomiernie go zużywać. Co do historyczności takich odlewów to mówię, że odlewam z stopów miedzi, bo tak jak w średniowieczu nikt nie kupował w Hutmenie ściśle określonego składem surowca w kąskach tak i ja dzisiaj leję, z czego popadnie. 
Po pewnym czasie doskonaliłem całą technikę, ale nie chodzi o piece oporowe czy inne cuda próżniowe, tylko umiejętności. Aby patrząc na metal wiedział, kiedy go oczyszczać, kiedy lać, jak lać, z jaką prędkością, jak przygotowywać formy, jaka wilgotność, i takie tam inne cuda. Cała nauka trwała parę lat, i obecnie się jeszcze uczę, potrafię aktualnie odlewać coraz mniejsze detale, co jest dla mnie niebywałym sukcesem. Niekiedy się jeszcze zdarza, że mam partię gdzie 80 procent odlewów jest do ponownego przetopienia, innymi słowy buble, a niekiedy to 100% dobre, wówczas skaczę jak dziecko i cieszę się jak dziecina z lizaka. 
Cały czas traktuję to, jako naukę, pasję i w związku z tym nie zdołam zapewnić 100% dostępność każdych moich wzorów, ale nie jest to moim celem i nie przejmuję się tym. zapraszam - https://www.pracowniaodlewnicza.pl/
Pasty polerskie i ścierne woskowe są produkowane w postaci kostek o różnych kształtach. Polerowanie odbywa się na szlifierkach stołowych lub polerkach, na które założono krążki z filcu. Pasta pod wpływem temperatury tarcia rozpuszcza się i powleka detal polerowany. Po użyciu detalu jest pokryta delikatną warstwą wosku i tłuszczu, jeśli chcemy nanieść powłoki ochronne trzeba będzie powierzchnię przemyć rozpuszczalnikiem.
Pasty polerskie i ścierne służą do wykańczania powierzchni metalowych, mineralnych , bursztynu i innych na różne stopnie połysku. Zależnie od wielkości użytego ziarna dzielimy je na wstępne, ścierne do obróbki zgrubnej i wykańczające polerskie dające wysoki połysk lub nawet lustrzane.
 
Najbardziej popularna to zielonkawa na bazie polerskiego tlenku chromu. Poleruje na wysoki połysk w użyciu jest wszechstronna do: miedzi i jego stopów w tym mosiądzu i brązu, do stali węglowej, do stali narzędziowych i stopowych w tym stali inox.
Następnie , do ostrzejszego polerowania uniwersalna stali, mosiądzu i brązu,  i stali inox, niklu i srebra.
Biała PP-10 do wstępnego polerowania stali i metali nieżelaznych w tym felg aluminiowych.
Biało - kremowa PP-50 bardzo sucha pasta do polerowania dekoracyjnego, bodaj najbardziej uniwersalna do tworzyw sztucznych, bursztynu, metali nieżelaznych takich jak: aluminium, miedzi jego stopy, stal inox, stale uleprzane.
Pasty polerskie i ścierne woskowe są produkowane w postaci kostek o różnych kształtach. Polerowanie odbywa się na szlifierkach stołowych lub polerkach, na które założono krążki z filcu. Pasta pod wpływem temperatury tarcia rozpuszcza się i powleka detal polerowany. Po użyciu detalu jest pokryta delikatną warstwą wosku i tłuszczu, jeśli chcemy nanieść powłoki ochronne trzeba będzie powierzchnię przemyć rozpuszczalnikiem.
Pasty polerskie i ścierne służą do wykańczania powierzchni metalowych, mineralnych , bursztynu i innych na różne stopnie połysku. Zależnie od wielkości użytego ziarna dzielimy je na wstępne, ścierne do obróbki zgrubnej i wykańczające polerskie dające wysoki połysk lub nawet lustrzane.
 
Najbardziej popularna pasta polerska do stali to zielonkawa na bazie polerskiego tlenku chromu. Poleruje na wysoki połysk w użyciu jest wszechstronna do: miedzi i jego stopów w tym mosiądzu i brązu, do stali węglowej, do stali narzędziowych i stopowych w tym stali inox.
Następnie , do ostrzejszego polerowania uniwersalna stali, mosiądzu i brązu,  i stali inox, niklu i srebra.
Pasta Biała PP-10 do wstępnego polerowania stali i metali nieżelaznych w tym felg aluminiowych.
Pasta Biało - kremowa PP-50 bardzo sucha pasta do polerowania dekoracyjnego, bodaj najbardziej uniwersalna do tworzyw sztucznych, bursztynu, metali nieżelaznych takich jak: aluminium, miedzi jego stopy, stal inox, stale uleprzane. https://domtechniczny24.pl/pasty-polerskie.html
 

Zdrowie i nasza kuchnia

        Chociaż coraz mniej spożywamy w domu przetworów nabiałowych, bo to nam nie za bardzo służy, to jogurt, jako dodatek do sałatki, sosu jak najbardziej. A ostatnio zaczęłem produkować sery, ale o tym napiszę kiedy indziej. Kiedyś jadłem wyłącznie zakupiony w sklepie...
Wypiekanie chleba w domu za grosz nie jest skomplikowane wystarczy tylko kapkę informacji i można sobie fundnąć smakowite zdrowe chleby bez E- konserwantów, polepszaczy, ulepszaczy i innych toksycznych trucizn wsypywanych do chlebków, kupowanych w marketach. Domowy chleb napełni dom zachwycającym...

Zdrowie i nasza kuchnia

2016-11-28 12:24
Nanotechnologia jest stosunkowo młodą dyscypliną nauki zajmującą się konstruowaniem i badaniem cechy struktur o wymiarach nanometrycznych.  Rozwija się nader prężnie i nie mamy pojęcia jak w przyszłości zmieni nasz świat i środowisko.   Prędzej czy później każdy z nas zetknie się z...

Blog

2019-01-11 09:35
Cześć Dzisiaj cokolwiek o diamentach, to będzie taki prolog do opisu narzędzi diamentowych, głownie tarcz diamentowych i wierteł, ale o tym później. Diament jest najtwardszym ze znanych minerałów, także przepięknym i oszałamiającym, węgiel w postaci krystalicznej, bo tym jest w...
2018-11-28 09:49
Witam Prędzej czy później każdego z nas dosięgnie remont. Istota ludzka już tak ma, że nie może przebywać przez cały czas w tym samym otoczeniu, miłujemy przemiany. Da się przerobić kolor ścian, niekiedy wystarczy nawet przestawić meble lub powiesić coś na ścianie. Może to być souvenir z...
2018-11-28 09:41
Cześć Rozwiertaki nastawne znakomicie się nadają do warsztatowych prac.  Służą do powiększania otworów przelotowych pod żądany wymiar lub pasowanie. Ponieważ są to delikatne narzędzia i pracuje się nimi ręcznie powinno się to robić ostrożnie. Ostrza są twarde i każde ugięcie albo za...
2018-11-28 09:36
Nowości w styczniu. Witam, długo nie pisałem i nazbierało się, co nieco. Dzisiaj będzie o nowościach dla warsztatów samochodowych. Przebudowany został układ katalogów powiązanych z ściągaczami i blokadami rozrządu. Narzędzia do warsztatów samochodowych zostały pogrupowane w katalogi. I tak...
2018-04-09 11:03
Magazynowanie narzędzi, śrub, kołków i innych wykorzystywanych w warsztatach nie musi być kłopotliwe. Wszystko zależy od ilości dostępnego miejsca, inwencji i odpowiednich pojemników, organizerów, pudełek i zawieszek. Aby nie marnować czasu na ciągłe poszukiwania kongruentnego przedmiotu, warto...
2018-04-09 10:50
 Cześć, dziś pierwsza część o podziale narzędzi skrawających. Istnieje parę sposobów podziału narzędzi skrawających: według rodzaju obróbki: noże tokarskie, rozwiertaki, wiertła, przeciągacze, wytaczadła, frezy, gwintowniki, głowice gwintujące,  frezy ślimakowe, frezy modułowe,...
2018-04-09 10:15
Dzień dobry Technologia drukowania FDM bazuje na tworzeniu elementów z tworzyw podawanych z ekstrudera w postaci drutu o średnicy 1.75mm lub 3mm, na płytę modelową.  Zasada działania jest analogiczna  jak w drukarkach atramentowych. Głowica z dyszą podaje materiał bazowy - podporowy...
2017-10-31 08:40
Witam W poprzednich czasach i nawet w współczesnych, pracownicy nie lubili pracować w masce przeciwpyłowej lub w rękawicach. Było to traktowane za rodzaj ułomności, bo wszak mocny mężczyzna jest niezniszczalny itd. W dzisiejszych czasach coraz więcej osób pracujących fizycznie zaczyna zwracać...
2017-10-30 15:13
Kłaniam się W wielu przypadkach wykonanie kilku otworów w metalu sprawia nam dużo kłopotów. Bo jest to operacja techniczna wymagająca elementarnej wiedzy na temat skrawania. Nie wystarczy, zatem dobra wiertarka, wkrętarka i pierwsze lepsze wiertło. Wiercenie to inaczej usuwanie za pomocą...
2017-10-30 15:06
Nie ma chyba kolesia, który by nie słyszał o nożach Victorinox. Facet zapytany, co powinien mieć w kieszeni, chodzi o taki niezbędnik, wciąż na pierwszym miejscu podaje kozik. Szkoda, że nasz rodzimy wytwórca scyzoryków Gerlach przepadł z mapy. Wracając do tematu noży Victorinox to kojarzą się...
1 | 2 >>

Nowości

2016-11-28 12:40
Nowości w sklepie Dom Techniczny Wieluń. Rozszerzyłem nasz asortyment o latarki MacTronic. Latarki są pogrupowane w pare katalogów. Największy to latarki czołowe i tu w ofercie są niedrogie latareczki do 40 złotych np. Lampa czołowa 3x0,2W+4LED L-HL-3PW4L   Firma MacTronic...

Kontakt